Koralina

Koralina - Neil Gaiman Pamiętacie "Alicję w Krainie Czarów"? Opowieść dla dzieci (na pewno?), która jednak czasami przypominała jeden wielki sen paranoika. Niektóre fragmenty były trochę brutalne. Ok. To teraz przypomnijcie sobie grę American McGee's Alice. Jeszcze bardziej świrowato, co? Mała dziewczynka z wielkim, zakrwawionym nożem. Teraz niespodzianka: Koralina jest czymś pomiędzy. I nie wychodzi jej to na dobre. Nie jest ani opowieścią dla dzieci, ani horrorem. Czyta się ją szybko - fakt. Ma w sobie jednak jakiś pierwiastek... prymitywności... którego ja nie cierpię. Rozumiem, że całość miała być przyswajalna przez młodszych odbiorców. Mówiło się, że "ma ich uczyć radzenia sobie ze strachem". I rzeczywiście, dziecko może czuć się przestraszone... "Druga" matka Koraliny, ta zza tajemniczych drzwi, ciągle nakłania dziewczynkę, by... pozwoliła sobie przyszyć guziki zamiast oczu. Większą sympatią darzyłam chyba jednak "Alicję", może dlatego, że kojarzy mi się z dzieciństwem. Do "Koraliny" raczej już nie wrócę, "Ali" zaś, chętnie bym raz jeszcze potowarzyszyła. :)