Grimpow. Sekret ośmiu mędrców

Grimpow. Sekret ośmiu mędrców - Rafael Ábalos Najbardziej irytuje fakt, że książka jest po prostu infantylna. Zagadki do złudzenia przypominają te z etykietek Kubusia. Przykład? Żeby uświadomić sobie, że 'KSERKET' to anagram słowa 'SEKRET' oraz litery 'K', główny bohater musiał się przespać z tym jakże ogromnym problemem. Dla porównania znajoma zauważyła to od razu w chwili, kiedy jej owy anagram przeczytałam. Niech Was również nie zwiedzie objętość ksiązki (ok. 500 stron żywego tekstu). Autor bowiem co pewien czas zadaje te same pytania retoryczne, co po pewnym czasie wyprowadza czytelnika z rownowagi. Dodatkowo nie wiem, czy jest winą autora, czy też może tłumacza, ciągłe zaczynanie zdań od tych samych słów. Brniemy przez tak koszmarne akapity, jak: "Grimpow miał nadzieję, że (...). Grimpow od samego początku domyślał się, że (...). Grimpow wiedział, że (...). Urocze, prawda? Rozkosz dla oka i umysłu. Żeby zwieńczyć dzieło, autor okrasił całość banalnymi stwierdzeniami ("Być może śmierć jest tylko wiecznym spokojnym snem?") oraz mdłymi, papierowymi postaciami. Ładna okładka, odwoływanie się do klasyki literatury pięknej i nagromadzenie mnóstwa atrakcji (symbole, alchemicy, klasztory i turnieje) nie gwarantują tego, że książka będzie ciekawa. "Grimpow" bowiem nie był taki na pewno. Ejmen.