Trup z Nottingham

Trup z Nottingham - Sasza Hady Czy autorka jest już naszym towarem eksportowym? Pytam, bo nie wiem, nie znam się, zarobiona jestem… Z ręką na sercu mogę jednak stwierdzić, że ta książka jest na poziomie światowym. „Trup z Nottingham” jest… wow. Tak po prostu. Otworzyłam i… No dobra, najpierw zabiło mnie pierwsze, iście Sienkiewiczowskie zdanie. :D Ale później wpadłam na całego. Po kobiecie, aż do ostatniej strony. Wciągająca, sensowna i efektowna (a nie efekciarska) historia, którą wzbogacają zróżnicowane postacie. Miód. Bohaterom powinno się w sumie poświęcić kilka zdań więcej (bo naprawdę na to zasługują), co niniejszym czynię. Otóż… polubiłam wszystkich. Chyba dlatego, że naprawdę niewiele jest postaci o skrajnych osobowościach. Czerń i biel zazwyczaj się tu przenikają. Bohaterowie mają swoje sympatie, antypatie, mniej lub bardziej szczęśliwe historie życiowe… Czasem błądzą, by po pewnym czasie swe błędy naprawić lub wręcz przeciwnie – zrobić coś jeszcze bardziej szalonego. Miło ze strony autorki, że nie uczepiła się schematów niektórych postaci jak brzdąc maminej spódnicy. Niektóre wzorce zostały zastosowane celowo (zimna suka, prawdziwa piękność itd.), ale – niespodzianka - pisarka pięknie je wzbogaciła i dzięki własnej wyobraźni nadała im nowy, zaskakujący wymiar. Super. Długo nie mogłam pozbyć się wrażenia (ba, wciąż je mam) że jest w stylu pani Hady coś zagranicznego. I pod żadnym pozorem nie traktuję tego jako wadę. Nie potrafię jeszcze rozszyfrować tego pierwiastka, bo zdecydowanie nie chodzi mi o lokalizację i zagraniczne imiona. Po prostu po raz pierwszy widzę taką jakość kryminału spłodzonego przez polskiego autora. I bardzo mi się to podoba. „Trup…” to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Hady. Nie czytałam pierwszej części, bo – przyznam bez bicia – w konkursie wygrałam drugą i najpierw chciałam się przekonać, co to w ogóle jest. Zakładałam, że biorę się za thriller. Dostałam kryminał. Ale jaki! Tak dobry, że nie tylko myślę, skąd wytrzasnąć „Morderstwo na mokradłach”, ale też czekam na kolejne części. Uprasza się autorkę o nie ociąganie się. A Oficynkę o dopieszczanie i reklamowanie pani Hady na szerszą skalę. Warto.