Wielki gracz

Wielki gracz - John Grisham Gdyby nie obawa, że się spóźnię na busa, zarwałabym dla tej książki nockę. Grishamowi znudziła się sala sądowa i wyszedł się przewietrzyć (a nawet wyjechał, bo akcja dzieje się głównie we Włoszech), co najwyraźniej wyszło mu na dobre. „Wielki gracz” jest rewelacyjną powieścią sensacyjną. Autor wprawdzie sam przyznaje, że nie jest specjalistą „od satelitów czy szpiegostwa”, ale wydaje mi się, że może być to zaletą książki. Nie ma tu zawiłych opisów różnego rodzaju technologii ani zagłębiania się w funkcjonowanie rządowych i pozarządowych organizacji szpiegowskich. Wszystko jest zrozumiałe dla przeciętnego laika, a mimo to nie stwarza pozorów naiwności. Miodzio. Wady? Na początku mieszają się postacie i nazwiska, ale mówię jedynie o kilku, może kilkunastu, pierwszych stronach. No i wątek romantyczny musi być, a jakże. ;) Nie jest przesłodzony i wciśnięcie go do książki jest niby uzasadnione fabularnie, ale dałoby się ładnie poprowadzić akcję i bez tego. Krótko mówiąc – „Wielkiego gracza” jak najbardziej polecam. Grisham w bardzo dobrej formie, czego chcieć więcej?