Morderstwo w Miłowie

Morderstwo w Miłowie - Alicja Minicka Początek był taki sobie i zupełnie nie spodziewałam się, że ostatecznie tak dobrze będzie mi się czytało. „Morderstwo w Miłowie” jest klasycznym kryminałem w stylu retro. Autorka musiała poświęcić sporo czasu, żeby poznać procedury policyjne i poziom medycyny z okresu międzywojennego, co naprawdę w książce widać. Bohaterów jest sporo, każdy ma swoją krótką historię i własne tajemnice. Również wzajemne relacje między bohaterami nie zostały potraktowane po macoszemu. Miło. Wreszcie rzecz najważniejsza – kto zabija? Cóż, końcówkę przewidzieć się da (jeden z dwóch moich głównych typów się sprawdził), ale raczej nie w stu procentach. Autorka sprawnie lawiruje między mniej lub bardziej oczywistymi zakończeniami, elegancko splatając wszystko w logiczną całość. Co mi przeszkadzało? Na początku te wszystkie smaczki związane z latami 20.-30. były powciskane do książki trochę na siłę. Później jednak przestają irytować (może dlatego, że pojawiają się rzadziej). Niezrozumiałe było dla mnie to, jak szybko potrafią spoufalić się ze sobą bohaterowie. Niby czasy inne, niby mentalność też, ale coś mi tu zgrzyta. Nie jestem też przekonana co do tego, czy aż tyle postaci musiało pożegnać się z życiem. :D Autorka ma rozmach, trzeba przyznać. ;) W ramach podsumowania powiem tylko, że „Morderstwo w Miłowie” podobało mi się bardziej niż niektóre książki Christie. Wypada dużo korzystniej niż „A.B.C.” czy „Zatrute pióro”. I niezmiernie cieszy mnie, że takie kryminały powstają w naszym kochanym kraju. Amen. PS Komu Miłowo skojarzyło się z „Simsami”? Ręka do góry! ;)