Inferno

Inferno - Dan Brown, Robert J. Szmidt Dzieje się dużo, dzieje się szybko, a „holyłódzkie” zacięcie ginie w morzu ciekawostek z zakresu historii sztuki. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało – po małym kryzysie autor znowu potrafi mnie zaspokoić. „Boska komedia” była już brana na tapetę przez innych twórców tyle razy, że nie spodziewałam się po „Inferno” niczego dobrego. Ba, biorąc pod uwagę to, jaki poziom reprezentował sobą „Zaginiony symbol”, nastawiałam się na totalną kaszanę. Tymczasem Brown zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, za co naprawdę jestem mu wdzięczna. Oczywiście to, co najbardziej zabawne w naszym profesorku, musiało się ostać. Nasz „hiroł” i jego towarzyszka potrafią skołować całe stada ścigających ich oponentów. Pierdzielić drony i wyszkolonych agentów. Historyk sztuki i lekarka to duet, który jest w stanie prześlizgnąć się wszędzie. Są bardziej niewidzialni od powietrza. Bardziej nieuchwytni niż woda. I nieważne, czy to się stopniuje! Oni tacy właśnie są! Magia, panie! Mało tego. Profesorek jeszcze nie tak dawno temu poważnie ucierpiał, wciąż mnóstwo osób czyha na jego życie, a on sam musi uratować całą ludzkość (ta jest, nie będziem sobie żałować). Mimo to potrafi przystanąć i zadumać się nad pięknem sztuki. Rychło w czas. Nie zmienia to jednak faktu, że jako książka sensacyjno-przygodowa „Inferno” sprawdza się świetnie. Zmyłka goni zmyłkę (niektóre niespodziewajki przewidziałam, inne nie), a informacji o Dantem mamy cały przekrój – od wiedzy szkolnej po naprawdę zaskakujące nowinki. Chyba wszystkie posunięcia bohaterów zostają logicznie uzasadnione (bądź też autor chociaż próbuje je wytłumaczyć, co można docenić lub przymknąć oko na mniej udane próby). Fajny klimat ulic i budowli zaraża czytelnika i zachęca do googlowania zdjęć kolejnych zabytków. W zasadzie mogę zaryzykować stwierdzenie, że „Inferno” jest równie dobre jak „Kod…”, a kto wie, czy nie jak „Anioły i demony” (czyli najlepsza wg mnie powieść Browna). Nie mogłam oderwać się od książki, przy lekturze bawiłam się świetnie, a w głowie non stop pojawiała mi się myśl, że materiał doskonale nadaje się na grę przygodową w dobrym stylu. Jeśli któryś producent to czyta – zamawiam point & click. :) Tymczasem książkę polecam wszystkim, bo warto.