W sieci tajemnic

W sieci tajemnic - Pam Jenoff Pozwólcie, że podsumuję. Główna bohaterka 10 lat temu była z gościem, który – niestety – utonął. Ich związek trwał 3 miesiące. Jednak uczucie było na tyle silne, że – kiedy po dekadzie okazuje się, że facet wciąż żyje – Jordan postanawia go odnaleźć. Rzuca więc wszystko, naraża życie swoje oraz swoich przyjaciół i wybywa do innego kraju na poszukiwania. Później jest jeszcze fajniej – bohaterowie włamują się do mieszkań (co jest uzasadnione tak naprawdę tylko ich intuicją). Przeszukują pomieszczenia i ciała ofiar bez rękawiczek. Jedna z kobiet charakteryzuje się na inną, tylko i wyłącznie rozjaśniając włosy wodą utlenioną. Autorko – Ty tak na serio? Przyznaję, że nie czytałam pierwszej części (a o tym, że „W sieci tajemnic” jest kontynuacją innej książki, dowiedziałam się już po rozpoczęciu lektury). Być może „Prawie w domu” dokładniej tłumaczy motywy postępowania Jordan, nie wiem. Tak czy siak fundament, na którym opiera się cała fabuła książki, jest tak kruchy, że tylko czekałam, kiedy to wszystko pierdyknie. O dziwo czytało mi się naprawdę dobrze. Gdyby nie te porażające błędy logiczne, duet autorka & tłumaczka odwaliłby kawał naprawdę dobrej roboty. Powieść jest wciągająca, czytelnik nie musi się babrać w niepotrzebnych dłużyznach, postacie (jak na literaturę sensacyjną) mają dość złożone osobowości. Książka jest stosunkowo krótka (jakieś 250 stron objętości), ale dzięki temu można ją szybko połknąć. Nie zostawia też czytelnika w poczuciu niedosytu. „W sieci tajemnic” jest rewelacyjną lekturą wakacyjną i chyba niczym więcej. Starzy wyjadacze thrillerów i sensacji mogą czuć się zawiedzeni. Miłośnicy lżejszej literatury, dla których książka ma być odskocznią od własnych preferencji, mogą się dobrze bawić, aczkolwiek nie uświadczą tego, co w tego typu książkach najbardziej nęcące – mroku, fabuły skonstruowanej jak mechanizm zegarka i perfekcji, do jakiej muszą w swych działaniach dążyć agenci wywiadu/detektywi/funkcjonariusze maści wszelakiej.