Doskonały dzień

Doskonały dzień - Richard Paul Evans No nie. No po prostu, kurczę, no nie. Książka w równym stopniu banalna, co przewidywalna. Prosty język, niewyszukane konstrukcje zdaniowe, powtarzające się w kółko te same zwroty („Uśmiechnęła się i się pocałowaliśmy”). Fabuła mdława, przemiany (i tak już sztucznych) bohaterów niepłynne i jakieś mało naturalne. Wszystko już gdzieś było. W zasadzie jedyne, co mi się podoba, to okładka. Trochę mnie przeraża, że obecna średnia ocena „Doskonałego dnia” na LC to aż 7,14. Według tutejszych standardów oznacza to, że książka jest „bardzo dobra”, z zadatkami na „rewelacyjną”. Jest to dla mnie zagadką na miarę kręgów w zbożu. Chociaż jestem pewna, że to drugie da się jakoś sensownie wytłumaczyć.