Blask fantastyczny

Blask fantastyczny - Terry Pratchett Moje drugie spotkanie z Pratchettem. Niestety – pierwsze zauroczenie już minęło, choć nadal dobrze się między nami układa. ;) Wg mnie część pierwsza „Świata Dysku” była znacznie bardziej przyciągająca i oryginalna. Fabuła „Blasku fantastycznego” ciutkę mnie znudziła. Nie zmienia to jednak faktu, że poczucie humoru autora wciąż szalenie mi odpowiada. Mało tego - druga część jest znacznie bardziej niegrzeczna. Nagle pojawiły się żarciki erotyczne. Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek uznał je za wulgarne – są raczej absurdalne i zaskakujące, dzięki czemu nie rażą i naprawdę bawią. Przyznam też, że im dalej w las, tym bardziej jestem pod wrażeniem talentu tłumacza. Pan Cholewa odwalił kawał dobrej roboty, co widać niemal na każdym kroku. Świetnie dobrane spolszczone nazwy własne oraz dobrze oddane żarty słowne prawie zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy. Cóż, w chwili obecnej robię sobie krótką przerwę od Pratchetta, ale wiem, że na pewno do „Świata Dysku” powrócę. Czemu? Ot, dla relaksu. Autor za pomocą kilkuset stron potrafi odprężyć lepiej niż wszyscy masażyści świata razem wzięci. ;)