Sejf

Sejf - Tomasz Sekielski Jeśli autor już na kilkunastej stronie książki postanawia wrzucić nawiązania do perwersyjnego lesbijskiego seksu, to ja mogę tylko bezradnie rozłożyć ręce. Nie za bardzo wiem, czemu to miało służyć. Albo był to zgrabny chwyt marketingowy, albo dziennikarz rozpaczliwie próbował czymś przyciągnąć czytelnika, bo sam nie wierzył w swoje możliwości literackie. Niesłusznie, zupełnie niesłusznie… „Sejf” nie jest może perfekcyjnym „elektryzującym thrillerem”, jak to szumnie ogłosił wydawca, ale naprawdę jest rewelacyjny. Minusy? Nieznaczne, ale są. Momentami gubiłam się już w tym gąszczu nazwisk. Kolejne sceny są jednak przedstawione tak, że czytelnik bez problemu zaczyna kojarzyć daną postać, chociażby po prowadzonym przez nią dialogu. Książka jest też miejscami do bólu oczywista. Jeśli któraś z postaci wyda Wam się podejrzana na początku, to na pewno nie okaże się na końcu aniołem. Do tego „koszarowy” dowcip. Ja rozumiem, że thriller, że wielki świat wielkich pieniędzy, że buzujący testosteron. Momentami tego typu żarty były jednak dość żenujące. I to by było na tyle, jeśli o wady książki chodzi. Reszta to prawie same plusy. Fajna fabuła. Wciąga, jest spójna i opowiada o czymś konkretnym. Naprawdę nie spodziewałam się, że będę się tak dobrze bawić przy lekturze. Usatysfakcjonowało mnie nawet samo zakończenie. Sprytny splot kilku wątków – i jest. Bez cukierkowych scen, bez przekombinowania, bez wodotrysków. Super. Postacie i miejsca. Albo autentyczne, albo stylizowane na faktycznie istniejące. Świetnie się bawiłam, zastanawiając się, czy inicjały L.T. jednego z dziennikarzy są przypadkowe, czy może jednak nie. Podobnie z nazwami partii. Ogromny plus dla autora. Stylizacja językowa. Niby prosty zabieg, ale wyszedł bardzo sympatycznie. Dzięki temu nawet postacie drugoplanowe nie wydają się być papierowe. Mała rzecz a cieszy. A „na deser” dostajemy świetne wydanie. Estetyczna okładka, czytelny tytuł. Aż się chce wziąć egzemplarz do ręki. Mam nadzieję, że kolejne thrillery pana Sekielskiego będą wyglądać na mojej półce równie zachęcająco - czego sobie i samemu autorowi życzę.