Śmiertelna groźba

Śmiertelna groźba - Jim Butcher Tak to jest, kiedy wygrywa się w konkursie losową książkę z zestawu. Dostaje człowiek trzecią część cyklu i nie ma potem pojęcia, jak to „ugryźć”. Okładka wyglądała jednak dość zachęcająco, a i opis jakoś strasznie nie odrzucał, więc dałam Butcherowi szansę. Po około pięćdziesięciu stronach byłam już pewna, że to nie moje klimaty. Mag i rycerz (niezły team, swoją drogą), psy piekielne, duchy o chwiejnej psychice, chytra matka chrzestna będąca elfem (ale nazywa się ją też wiedźmą), a na deser – ektoplazma. Za dużo jak dla mnie. Kiedy myślałam, że to już wszystkie elementy tej układanki i autor będzie się je starał sprytnie zazębić, nagle pojawiły się Wampiry. Jestem w stanie zrozumieć, że w przypadku książek fantastycznych można się spodziewać tego typu postaci. Ale czy koniecznie wszystkie muszą się pojawić w jednym utworze? Dalej – zażenowało mnie, kiedy jedna z bohaterek została nazwana „sprytną”, bo zeszła z linii strzału. Boję się domyślać, jaka jest w takim razie definicja „idiotki” według autora. Bo kobiety nieco mniej inteligentne też się w powieści pojawiają, a jakże. Są jednak tak urocze i tak seksowne, że należy im to wybaczyć. To przecież takie słodziutkie stworzonka. Kolejna sprawa. Miałam to nieszczęście trafić na I wydanie książki. Tłumacz miał naprawdę zły dzień albo korekta przejrzała sobie tekst tylko raz. Żarciki słowne, które mają sens w języku angielskim, na polski zostały przełożone po prostu beznadziejnie. Można było je całkiem usunąć z tekstu albo zastąpić jakimiś innymi. Gdzieś po drodze brakowało słowa w zdaniu. Ponadto komuś „pojawił się” (a nie „objawił się”) duch, co brzmi ohydnie. Książka ma jednak swoje „momenty” i kilka dowcipnych tekstów, o których warto wspomnieć. Na plus można również policzyć „Śmiertelnej groźbie” okładkę, która prezentuje się dość estetycznie i jest bardzo czytelna. Czy coś jeszcze? Subiektywnie raczej nie - ja podczas lektury strasznie się wymęczyłam. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że fani zjawisk nadprzyrodzonych i stworów maści wszelakiej będą patrzeć na powieść bardziej przychylnie. Jeśli się do takowych zaliczasz – spokojnie możesz dorzucić do mojej oceny jeszcze jedną gwiazdkę.