Tajemnice XX wieku

Tajemnice XX wieku - Janusz Jabłoński Pokażcie mi kogoś, komu zupełnie obojętne są sensacje XX wieku, a nauczę się robić salto w tył. Nawet jeśli nie interesujesz się losami załogi Titanica; jeżeli naprawdę nie obchodzi Cię, jak zginęła Marilyn Monroe; jeśli mało wiesz o postaci Rasputina – nie możesz powiedzieć, że zupełnie o nich nie słyszałeś. Tajemnice XX wieku są już częścią naszej kultury, czy nam się to podoba, czy nie. Jedno jest pewne - to, co owiane nutką tajemnicy, świetnie się sprzedaje. Wiedzą o tym producenci filmowi, wiedzą twórcy gier, wiedzą także autorzy książek. Dlatego też wciąż i wciąż jesteśmy zasypywani kolejnymi produktami związanymi z Roswell lub Trójkątem Bermudzkim. Czy Jabłoński w „Tajemnicach XX wieku” serwuje nam coś przełomowego? Autor każdemu opisywanemu zdarzeniu bądź też postaci poświęca osobny rozdział. Trafnym zabiegiem było przedstawienie tego wszystkiego w porządku chronologicznym. Okazuje się bowiem, że niektóre sensacje w pewien sposób się zazębiają, a czasem nawet są swoim następstwem. Irytujące jest jednak to, że rozdziały są zaledwie kilkustronicowe. Miałam wrażenie, że na stu czterdziestu czterech stronach (Co to jest? Niektóre magazyny bywają grubsze...) Jabłoński chciał upchać jak najwięcej tematów, przez co każdy z nich potraktowany jest po macoszemu i zaprezentowany po prostu „na odwal”. Chociaż zawsze w pewien sposób kręciły mnie zjawiska paranormalne i tajemnice historyczno-polityczne, nie uważam się za ich wielką fascynatkę. Tymczasem Jabłońskiemu udało się mnie zaskoczyć zaledwie dwa razy. Mało tego – niektóre z rozdziałów po prostu mnie znudziły. Czemu? Ano temu, że prawie cała ich objętość została poświęcona rysowi historycznemu zagadnienia lub biografii postaci. Zagadki z nimi powiązane zostały natomiast skompresowane w kilku króciutkich akapitach, a z możliwych rozwiązań przedstawiono ze trzy wybrane. Na niekorzyść przemawia też niemal albumowa forma książki. Zdjęcia i oprawa graficzna – choć cieszą oko – mogłyby zostać zastąpione większą ilością tekstu. Podsumowując: książka przeznaczona jest raczej dla odbiorców, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z tym, co nieznane. Starzy wyjadacze i wieloletni pasjonaci raczej nie wyniosą z niej nic nowego. Chyba, że zostało im na regale jedno wolne miejsce i rozpaczliwie chcą je zapełnić. Grzbiet książki na półce będzie się prezentował dość zgrabnie, aczkolwiek nie powalająco.