Pudełko w kształcie serca

Pudełko w kształcie serca - Joe Hill Patrzę, patrzę na tę średnią ocenę książki (obecnie wynosi 6,12) i nie dowierzam. Jakim cudem, pytam się, ta pozycja wyszła powyżej pięciu gwiazdek na dziesięć? Owszem, horror ma kilka mocnych stron. Fanów cięższych brzmień powinien zachęcić już sam tytuł (Nirvana!). Mało tego – pudełka w kształcie serca występują w różnych momentach powieści i za ten smaczek autorowi należy się plus. Rewelacyjna jest scena w lokalu i motyw z syntezatorem mowy. Świetne, po prostu świetne. Nie spotkałam się wcześniej z czymś takim ani w żadnej książce, ani w żadnym filmie. Kolejny plus. Zapewne wielu czytelników za mocną stronę książki uzna również sam pomysł na fabułę, ale ja nie byłam zaskoczona. Kilka lat temu w moje łapy wpadła świetna polska antologia – „AD XIII, tom 2”. Jeden z opublikowanych tekstów szczególnie zapadł mi w pamięć: „Nicaron” autorstwa Evy Mroczek. Opowiadanie samo w sobie mnie nie zachwyciło, ale urzekł mnie wówczas sam pomysł. Na allegro wystawiona zostaje dusza… Brzmi znajomo, prawda? Dla mnie „Pudełko…” jest więc odgrzewanym kotletem, ale przyznaję uczciwie, że sama sobie zepsułam zabawę. ;) Wymieniłam najważniejsze w mojej opinii zalety książki (dałoby się znaleźć jeszcze kilka). Wad jest jednak zdecydowanie więcej. Książka jest przekombinowana (bo kilka wątków można było przedstawić znacznie prościej), a jednocześnie po prostu nudna. Najgorsze jest chyba to, że bardziej męczy niż przeraża. Przez kolejne partie materiału najzwyczajniej w świecie się brnie, bo „pochłanianiem” tego nazwać nie można. Bohaterowie – niby fajni, kolorowi, charakterystyczni, ale jakoś mnie nie przekonują. Czuje się, że są „papierowi”, a nie prawdziwi. Subiektywnie rzecz biorąc – książka jest co najwyżej przeciętna. Ci, których zaskoczył sam fakt możliwości kupienia sobie ducha na aukcji internetowej, mogą sobie dodać jedno oczko. ;)