Lista gości

Lista gości - Fern Michaels Irytacja, zażenowanie i znużenie. Te właśnie uczucia towarzyszyły mi podczas czytania „Listy gości”. Historia jest strasznie „poszarpana”. Mam wrażenie, że autorce ze trzy razy zmieniał się pomysł na całokształt opowieści. Brak spójności zauważyć można również w charakterach bohaterów. Wpadają ze skrajności w skrajność, przy czym w większości przypadków jest to zupełnie nielogiczne. Dodatkowo Abby, inteligentna, młoda pisarka, ma problemy z powiązaniem oczywistych faktów dotyczących jej otoczenia. Czasami jej zachowania są do bólu infantylne, innym razem – „papierowe”. Nie spodobała mi się też groteskowa demonizacja Harriet i Carol. Obie bohaterki przedstawione zostały bardzo schematycznie i zupełnie nierealnie. Niedorzecznym było także upozorowanie śmierci przez staruszkę z zapędami aktorskimi. Gdzie był lekarz, pytam się? I jakim cudem „martwą” kobietę wyprowadzono ze strzeżonego osiedla tak, żeby nikt się nie zorientował? W tej książce nie podoba mi się w zasadzie wszystko – od przewidywalności po nietrafnie dobrany tytuł (bo lista gości ma tyle wspólnego z cała historią, co Homer Simpson z własną pracą – niby się tam pojawia, ale nikt właściwie nie wie, po co). Było w niej jednak coś, co sprawiło, że doczytałam do końca. I za to dwie gwiazdki.