Polowanie na Wilka z Wall Street - Jordan Belfort

Kolejne spotkanie z twórczością Belforta! Spotkanie, na które uparcie czekałam, bo – wstyd przyznać - stęskniłam się za gościem. I choć euforia towarzysząca mi przy czytaniu pierwszej części „Wilka…” nieco opadła, było całkiem przyjemnie. Musiało być. Niczego innego się nie spodziewałam.

 

Od razu zaznaczę, że jeśli ktoś ominął „jedynkę”, to i tak nie będzie miał problemów ze zrozumieniem, o co w książce chodzi. Autor zręcznie przywołuje wydarzenia z pierwszej części dyptyku. Osoby, które są świeżo po przeczytaniu „Wilka..”, również nie powinny odczuwać znużenia. Wszystkie wtrącenia odnoszące się do „jedynki” wiele pomagają w przypomnieniu sobie pewnych niuansów, ale nie są wierną kopią fragmentów z poprzedniczki.

 

Co u naszego dobrego znajomego? Niby wszystko po staremu, ale jednak nie do końca. Zniknęły prostytutki, zniknęły cytrynki, ale – o dziwo – zaczyna znikać tez żona i kasa. Czas podkulić wilczy ogon i… zacząć sypać, zanim znikną też dzieci. Widać przysłowie „nosił wilk razy kilka…” może być samospełniającą się przepowiednią.

 

W tej części główny bohater „jak na inteligentnego człowieka, robi bardzo głupie rzeczy”, o czym często przypominają mu różne napotkane na jego drodze osoby. Z „Polowania na Wilka…” wyłania się obraz mężczyzny, który jest maszyną stworzoną do samozagłady. Pomimo tego, że dysponuje wszystkim, co mogłoby go doprowadzić do ogromnego sukcesu: inteligencją, intuicją, brawurową odwagą i umiejętnością zjednywania sobie ludzi, z uporem maniaka niszczy wszystko to, co posiada. Przekuwa własne plusy w minusy bez żadnego konkretnego powodu. Nie jest w stanie pohamować samego siebie. Tuż po tym, kiedy inni wyciągają go z największego szamba, on znowu wskakuje do kloaki na główkę. Zupełnie jakby wiedział, że musi się w tym wszystkim spalić, zatracić, sięgnąć kompletnego dna, by odrodzić się na nowo.

 

Może to zabrzmi dziwnie, ale nikt nie umie wykrzesać tyle piękna z wulgaryzmów co Belfort. Serio. Człowiek patrzy na te wszystkie porównania i komentarze na granicy dobrego smaku (albo znacznie ją przekraczające) i… zaczyna się śmiać. Ciężko w to uwierzyć, ale jest w tym pewien rodzaj finezji, który mi odpowiada. A Belfort absurdalny to Belfort, którego lubię najbardziej.

 

Historia Wilka z Wall Street to rewelacyjna dwutomowa historia o całkowitym upadku faceta, który nie umie wybierać półśrodków. O najinteligentniejszym z głupców i najgłupszym z inteligentów. To opowieść o brudnym świecie pieniądza. O tym, że zaczynając karierę jesteś nikim, ale musisz uważać, żebyś po dotarciu na szczyt nie stał się Nikim przez wielkie „N”. Doskonale podsumowuje to zdanie otwierające i jednocześnie zamykające cały cykl: „Jesteś tu gorszy od najgorszego śmiecia”. Zarówno na początku, jak i na końcu swej przygody z Wall Street.