Egzamin dojrzałości - Joelle Charbonneau, Janusz Maćczak

Najlepsza część trylogii. Rzadko się zdarza, żeby zamknięcie cyklu było lepsze od poprzedzających je części. Tymczasem "Egzamin dojrzałości" jest ciekawszy i dojrzalszy zarówno od "Testów", jak i od "Samodzielnych studiów". Duży plus dla autorki. Co tym razem zafundowała nam Charbonneau?

 

W "Egzaminie dojrzałości" Cia wciąż jest studentką Uniwersytetu. Zapomnijcie jednak o imprezach w bractwach i dzikich orgiach na trybunach uczelnianego stadionu (swoją drogą - moglibyście wreszcie przestać oglądać te hamerykańskie pierdoły). ;) Valencia ma inne problemy. Jej ideologiczne podejście do życia, a także troska o przyjaciół, rodzinę, ba - o całe społeczeństwo - pchnęły ją do świata wielkiej polityki. Nie oznacza to jednak, że marzy jej się mandat poselski, wywiady u Moniki Olejnik i przekłamywanie kilometrówek. Cia musi działać w podziemiu. Problem jest taki, że nie powinna ufać nikomu. Tymczasem spadają na nią zadania, których nie jest w stanie wykonać na własną rękę. Komu w tym całym szaleństwie można uwierzyć? Zegar tyka, a droga powrotu nie istnieje.

 

Podczas lektury "Samodzielnych studiów" zauważyłam, że autorka idzie w nieco inną, bardziej mroczną stronę. Romans z części pierwszej poszedł w odstawkę, pojawiło się więcej wstawek ideologicznych, politycznych. Od trzeciej części żądałam buntu, przewrotu, rebelii i... to właśnie dostałam.

 

Muszę wspomnieć, że niektóre sceny są zupełnie absurdalne i nijak nie potrafiłam sobie wyobrazić nastolatków (czy tam młodych dorosłych, jak kto woli) zachowujących się jak stratedzy wojenni i zawodowi żołnierze. W "Egzaminie dojrzałości" nie uświadczymy jednak przeładowania "efektami specjalnymi". Rozpierducha jest, ale wyważona. Akcja toczy się idealnym tempem - ani za szybko, ani za wolno. Zero zmęczenia przy lekturze.

 

Duet autorka & tłumacz spisał się naprawdę dobrze. Język powieści jest prosty (ekhm... to je literatura młodzieżowa, tego nie podkręcicie), ale nie infantylny. Przemyślenia bohaterów, choć ubogie - szczere i trafne. Jestem w stanie uwierzyć, że dojrzali nastolatkowie tak postrzegaliby przedstawione w książce zdarzenia, gdyby faktycznie miały miejsce.   

 

Czy polecam cały cykl? Ano polecam. Może nie jest tak dobry jak "Igrzyska Śmierci", może w znacznym stopniu je kopiuje, ale ma "to coś". Zakończenie również zgrabne - proste, żołnierskie, nieco niepokojące.