Zdobywanie powietrza - Belén Gopegui

„Zdobywanie powietrza” jest jedną z najcięższych książek, jakie ostatnio czytałam. Jak to w życiu bywa, jest jednocześnie jedną z tych, które naprawdę warto polecić.

 

Powieść traktuje o trojgu przyjaciół w wieku 30+. Jeden z nich, Carlos, prosi pozostałą dwójkę o pożyczkę na poprawienie kondycji jego podupadającej firmy. Oczywiście Marta i Santiago zgadzają się, choć nie przychodzi im to łatwo. Wszak mówimy o niemałych pieniądzach. Ich decyzja pociąga za sobą szereg konsekwencji i zmusza naszych bohaterów do skonfrontowania swoich dawnych ideałów z prozą życia.

 

Podczas lektury powieści miałam tylko jeden problem. Była nim moja ignorancja. Nigdy nie interesowałam się doktrynami polityczno-ideologicznymi w stopniu wykraczającym poza podstawową znajomość. Tymczasem książka aż od nich kipi. Zła na samą siebie nie zrozumiałam bądź nie doceniłam pewnie sporej części dialogów. Nie oznacza to jednak, że czas spędzony na czytaniu był czasem straconym, o nieeee.

 

Autorka pisze… pięknie. Zazdroszczę jej. Zazdroszczę wrażliwości, mądrości. Sposobu postrzegania świata. Tego, jak plastycznie przedstawia emocje ludzkie. Gesty, słowa, uczucia są w tej książce takie prawdziwe… Może dlatego, że większość z nich jest niejednoznaczna, nieprzerysowana. Niektóre sceny to prawdziwa feeria różnych odczuć i stanów, niekiedy zupełnie sprzecznych. W tym miejscu warto zaznaczyć, że autorka rzadko posługuje się konkretami. Przeważnie są to obrazy, strzępki myśli, przenośnie. Odbiorcy o skrajnie ścisłych umysłach mogą więc mieć problem z przyswojeniem tekstu.

 

Podoba mi się to, że książka może i ma wyraźnie zarysowany początek (prośba o pożyczkę), ale nie potrafiłabym chyba wyróżnić mocnego finiszu. Przepływ gotówki między przyjaciółmi sporo zmienił w ich życiu, ale tak naprawdę nie wiadomo, czy w przyszłości skutki ich decyzji znów do nich nie wrócą. Zupełnie jak w rzeczywistości. Pięknie pokazane było też to, że tak naprawdę ciąg wydarzeń, który został zapoczątkowany przez pożyczkę, mógł się zdarzyć równie dobrze z innych powodów. Wspomniana pożyczka była więc tylko lontem. To od Marty, Carlosa i Santiago zależało, czy będą chcieli ten lont podpalić.

 

„Zdobywanie powietrza” polecam tym, którzy nie boją się książek lekko depresyjnych, ale dających nadzieję. Gopegui nie ubarwia rzeczywistości, ale pokazuje czytelnikowi, jak wiele zależy od jego podejścia do życia. Co możemy stracić. Co zyskać. Jak znaleźć w sobie siłę do działania, kiedy życie kopie nas ze wszystkich stron. Przyznam jednak, że mimo wielu zalet, powieść straszliwie się wlecze. Osobiście miałam ochotę na taką właśnie pozycję, ale zdaję sobie sprawę z tego, że miłośnicy zwrotów akcji i mocnych wrażeń raczej nie będą mieli tu czego szukać. Co nie zmienia faktu, że mogą spróbować znaleźć w „Zdobywaniu powietrza” coś, co będzie dla nich odskocznią od wybieranej dotychczas literatury.