Rozkosze Nocy - Sherrilyn Kenyon

Szczery banan zagościł na mojej twarzy już na samym początku lektury. Legenda ze starożytnej Grecji, którą autorka raczy nas w ramach wstępu... Wow, pani Kenyon, dzięki za szybkie ćwiczenie mięśni twarzy! Szczerzyłam się jak kot z Cheshire. :D Kiedy już dowiedziałam się, że: „nieliczne kobiety, które zdobyły go [głównego bohatera – przyp. ja] na jedną noc rozkoszy, wywyższały się ponad te, które mogły jedynie marzyć o dotykaniu jego nadzwyczajnego ciała”, radośnie odpaliłam Worda. Wiedziałam już, że ta opinia nie będzie miała racji bytu bez cytatów. Spójrzcie no tylko na te perełki:

 

„Kiedy tylko dotknęła jego twardego, smukłego bicepsa, zaparło jej dech. Ciało tego mężczyzny było jak ze stali. Nie wyczuła niczego pulchnego pod dotykiem Był ucieleśnieniem gibkości i siły. O rety.”

Dokładnie! O RETY!

 

„Niewiele myśląc, przesunęła dłonią wzdłuż jego ręki. Co za wrażenie! Westchnęła z zachwytem.”

Mhm. RĘKI.

 

W ogóle ogarnijcie kuwetę: gość budzi się obok obcej dziewczyny. Oboje są zakładnikami. Instynktownie obezwładnia ją i… od razu czyni aluzje do seksu! Od razu ma też ochotę na zbliżenie! Nieważne, że ktoś („tamci”) podsłuchują. Nie żeby mu to przeszkadzało. Ani jej. Rewelka! Lepiej niż króliki! W każdych warunkach odczuwają gotowość!

 

„Kiedy rozpiął klamrę na lewym bucie i go zrzucił, Amanda uniosła brew. – Co robisz? Zamierzasz pływać?”

Oczywiście, że zamierzał! Ponieważ byli w pokoju, a – jak wszyscy wiemy – w pokojach głównie się pływa.

 

„Zanim dotarli na miejsce, czuła się jak skarpetka po wyjęciu z suszarki – tak nią po drodze rzucało.”

O kurde. To nieźle. Potrafię sobie wyobrazić, jak przesrane ma wtedy skarpetka. Tzn. miałaby. Gdyby żyła. Moje są prane zanim ożyją.

 

„Widząc rozmiar wybrzuszenia w spodniach, zorientowała się, że natura hojnie

go obdarzyła i że jej zainteresowanie Łowcą nie było całkiem platoniczne.”

Hahaha! HAAAA-HAHAHAHA! HAHAHAHAHAH. XD Ech.. Uffff.. :D

 

„Zerknął na piersi Amandy; sutki jej stwardniały pod wpływem tak intensywnego spojrzenia.”

Boże! Nipple tweaker działający bezdotykowo! Wróżę świetlaną karierę.

 

„Dobry Boże, trudno było pamiętać, że ten człowiek

nie jest tak naprawdę człowiekiem.”

Czaicie? Bo to nie był człowiek! To był MROCZNY ŁOWCA. Wcześniej było to podkreślone tylko jakieś kilkanaście razy, odbiorca mógł zapomnieć. Tzn. na pewno zapomina Amanda, bo uparcie nazywa Kyriana człowiekiem.

 

„Nie była nimfomanką. Odczuwała normalny, zdrowy popęd seksualny, ani

za mały ani za duży.”

Dobrze, że sobie to wyjaśniliśmy. W takim razie nie było tematu. Można spokojnie kończyć lekturę książki.

 

„Zaparło jej dech, kiedy poczuła go w dłoni. Z pewnością nie wypychał sobie dżinsów skarpetkami.”

No wiadomo. Jak już wiemy – wszystko miał twarde. To musiałyby być bardzo twarde skarpetki.

 

„Otaczała ją nieodparta aura wdzięku i biegłości w sztuce miłosnej.”

O kurde. To to drugie widać od razu po aurze? O_O Muszę się jakoś przypudrować, bo się nie opędzę.

 

„Amanda pokiwała głową. - Dobrze, wiem, skąd się biorą ludzie…”

Ja też wiem. Z kapusty.

 

„- Będę cię miał - powiedział tonem zaciekłym, zaborczym.”

Będę brał cięęęę… W aucieeee…

 

„- Racja. - Talon się zaśmiał. (…) - A skoro mowa o strasznych rzeczach, muszę zmykać.”

Bo któż z nas czasem się nie zaśmieje, kiedy mówi o strasznych rzeczach…

 

W pewnym momencie główni bohaterowie przesypiają się (a to ci niespodzianka) i on traci swoje moce. XD „Myślę, że nasz problem zaczął się, kiedy Kyrian doszedł”. :D Ahahahah. :D Książka-antykoncepcja dla mężczyzn. :D

 

Jakieś ostatnie 30-40% objętości książki to najprawdziwsza fabuła! Tam dzieje się coś innego oprócz pornografii! Nie mogłam wyjść z szoku. Autorka „przegła”. Jak mogła mi to zrobić? Jak mogła mi przerwać ten strumień radosnej pornografii jakąś historią? Na szczęście od czasu do czasu są „momenty”, bo bym nie zdzierżyła. Niestety – już nie tak zabawne. :(

 

Dla tych, którym nie chciało się czytać powyższych wynurzeń, streszczam książkę: on non stop ma erekcję, a ona się czerwieni i co rusz nabrzmiewają jej piersi. Jego wyrzeźbione, twarde mięśnie, jej zapach, jego mięśnie, jej zapach. Spojler: przesypiają się ze sobą kilka razy. KONIEC.

 

Ta fantastyczna książkowa kaszana dostarczyła mi tyle radości, że oceniam ją na całe 3/10. Kto da więcej? Żółci? Żółci tysiąc! ;)

 

http://www.cda.pl/video/826529d/Zolci-mistrzowie-licytacji-Awantura-o-Kase